girlupnorth: (bsg: lee all you need is love)
[personal profile] girlupnorth posting in [community profile] wystarczymilosc
Tytuł: Na dobre i na lepsze
Spoilery: Do wszystkich poprzednich części, BSG do 4x09 włącznie, oraz naszych strasznych umysłów. Dzieje się sześć lat po akcji "Kochajmy się!!!1!1!11".
Ostrzeżenia: Nowy poziom homonormatywności. Nadużywanie substancji legalnych i nielegalnych. Motywy prawnicze, muzyka MEssiah, niefrasobliwe podejście do rozmnażania i wychowywania dzieci, niespecjalnie święta instytucja małżeństwa, no i sami wiecie.
Słów: ~1400

W poprzednich odcinkach:

Dwa miesiące wcześniej
Społeczność ludzko-cylońsko-lolkacowa rozwija się i kwitnie.
Rozrywka: Gaius Baltar nagrywa trzeci duży krążek dla swojego MEssiah. Złe eufemizmy doprowadzają ludzi do alkoholizmu, a jedną z fanek do produkowania listów, w których namawia Gaiusa do porzucenia życia w grzechu.
Literatura: Kara Thrace właśnie oddała swojemu wydawcy Lampkinowi czwarty tom autobiografii.
Dziennikarstwo: ku (nie)skrywanemu przerażeniu Gaiusa, Caprica została dziennikarką i ma własny talk show.
Sektor usług: Felix Gaeta odkrył życiowe powołanie i został fryzjerem.
Prawo: Lee Adama wygrywa kolejne sprawy, nawet pomimo nieczystych zagrań „obrony”.
Przyrost naturalny: Faith terroryzuje całe społeczeństwo, poczynając od pięciorga małych Agathoniątek (plus Nickiego). Helo cierpi na permanentną migrenę.
Polityka: Laura Roslin i D’Anna prowadzą kampanię na rzecz sformalizowanych związków (w dowolnych konfiguracjach). W przystępie szatańskiego natchnienia zatrudniły Faith do przekonania mamuś o konieczności wzięcia ślubu.
Mamusie dały się namówić.

Obecnie
Kara i Caprica zgodnie z planem wzięły ślub. W międzyczasie Kara zdążyła zajść w ciążę. Z bliźniętami.
Lee i Sam również wzięli ślub, czego Lee prawie nie pamięta (mieszanie alkoholu i psychotropów to nigdy nie jest dobry pomysł). Dodatkowo przed ślubem Lee zdążył stworzyć mrożącą krew w żyłach intercyzę.
Gaeta nie chce wziąć ślubu z Gaiusem. Nie winimy go.
D’Anna próbuje zmusić Laurę do odwyku od śluzy.
W przerwach między wizytami w browarze i gorzelniach tatusia Faith wciąż wszystkich terroryzuje.

Dwa miesiące wcześniej

Przed pójściem spać Szóstka i Kara ustaliły datę swojego ślubu na za dwa miesiące. Nazajutrz, Caprica obudziła się bladym świtem, opanowana jedną tylko myślą.

Zdobycie nie jednej, a dwóch – pasujących do siebie, lecz różnych – sukni ślubnych w tak krótkim czasie było, z oczywistych i licznych przyczyn, misją niemożliwą. Uznała, że powaga sytuacji w zupełności usprawiedliwia tak wczesne obudzenie Kary, szturchnęła ją więc łokciem i ruszyła do kuchni zaparzyć mocną kawę. Gdy wróciła z kubkiem, Kara przecierała właśnie oczy z miną sugerującą żądzę mordu. Caprica wręczyła jej przesłodzone źródło kofeiny i wyłuszczyła problem.

- To będzie wydarzenie sezonu! – zakończyła przemówienie. – Musimy dać przykład i olśnić tłumy.

- Ja odsłaniam cycki, a ty będziesz w mini – przetłumaczyła na własny język Kara. Szóstka podniosła ręce w geście bezsilności.

- Szczera prawda, ale i tak! Kto nam coś takiego uszyje?!

- Właśnie pisałam rozdział, w którym opowiadam o tym, jak Sam szył sobie mundur z materiału skradzionego z zasłonek – stwierdziła Kara, chichocząc lekko.

Brwi Szóstki poszybowały do góry.

- Pierwsze słyszę.

- Sam też – mruknęła Kara, a na wymowne spojrzenie Capriki żachnęła się i powiedziała: - Trzeba czymś sprzedawać te książki, nie? A seksu mi nie pozwalasz opisywać.

- Po twoich opisach seksu poobrażają się wszyscy znajomi i komu będziemy zostawiać Faith? – zapytała słusznie Caprica. – Zresztą, nieważne! Sukienki! Myśl! Ja nie idę do ślubu w firance!

Kara bez słowa siorbała kawę.

- Może Roslin zadzwoni do Centurionów? – zapytała w końcu.

Caprica tylko jęknęła.

~*~

Faith wyrwały ze snu głośno zamknięte drzwi sypialni mamuś. Leżała przez chwilę, patrząc w sufit, po czym, tknięta nagłą myślą, wysunęła się z łóżka, narzuciła szlafroczek (błękitny w żółte gwiazdki – mamusia Kara twierdziła, że nadmiar różu budzi u niej ból zębów) i poszła poszukać telefonu.

Słuchawka leżała, oczywiście, na stole w salonie. Faith przemyciła ją sprytnie do swojego pokoju i z zapałem wybrała pierwszy numer.

- Cześć, wujku – zaświergotała, kiedy w słuchawce odezwał się zaspany głos wujka Helo. – Wiesz co? Dostanę aligatora, bo moje mamusie biorą ślub i wszyscy muszą mi kupić prezenty!

~*~

- Kto to był o tej porze? – zapytał Lee, nie otwierając nawet oczu.

- Faith, a któżby? – Sam łagodnie zepchnął Lee ze swojej strony łóżka. Chwilę trwała walka o kołdrę; w końcu potyczkę wygrał Sam, na którego korzyść wyjątkowo zadziałało bycie obudzonym o piątej rano.

- Upiorne dziecko – mruknął Lee.

- Mówi, że Kara i Caprica planują wziąć ślub – dorzucił Sam, starannie okrywając się odebraną Lee kołdrą. Informację o aligatorze chwilowo zachował dla siebie, postanawiając stopniować szok.

Jak się okazało, nie musiał wcale martwić się o zbyt gwałtowne reakcje Lee; jego jedyną odpowiedzią na tę ważką nowinę był spokojny, miarowy oddech.

- Śpisz ciągle, co? – odezwał się Sam po chwili.

Lee zamruczał coś nieprzytomnie.

Kilka minut później spali już obaj.

~*~

Prezentowane przez Roslin uzależnienie od śluzy nie martwiło Trójki specjalnie, dopóki nie przekładało się na ich prywatne życie ani nie wywierało negatywnego wpływu na jej styl sprawowania rządów. Niestety, ostatnimi czasy frustracja Roslin związana z nie dość wysokim przyrostem naturalnym i ślepe uwielbienie Lolkaców zdawały się popychać Laurę w złym kierunku.

Trójka pięć razy w ciągu ostatnich dwóch tygodni zmuszona była zmieniać treść pisanych przez Laurę projektów ustaw. Gdyby nie jej spostrzegawczość, kara główna zaczęłaby obowiązywać za takie przestępstwa jak publiczna nagość, obgryzanie paznokci, picie alkoholu przed ukończeniem osiemnastego roku życia i nieestetyczny zarost.

Kusiło ją, by ten ostatni przepis zostawić, ale uznała że grzywna i przymusowe ogolenie powinny wystarczyć; niestety, Lee Adama natychmiast obruszył się na łamanie praw człowieka i z całego genialnego projektu nic nie wyszło.

Kropla przepełniająca czarę goryczy spadła jednak dopiero, gdy Trójka zastała Roslin w piwnicy z psem sąsiadów. Kluczyk tkwił już w stacyjce; Roslin uśmiechała się ponuro.

- Co robisz, Lauro? – zapytała Trójka ostrożnie.

- Wyprowadzam psa państwa Danvers – oznajmiła Roslin. – Biegał sobie luzem, pomyślałam, że się ucieszą, że ktoś się nim zajmuje.

- Wyprowadzasz go.

- Przez śluzę! Raz a dobrze!

Trójka obudziła się z tego koszmaru zlana potem. Potrafiła rozpoznać boskie ostrzeżenie, gdy pozbawiało ją jej upiększającego snu.

Od jutra zmuszała Laurę do odwyku.

*~*~*

- Caprica i Kara robią co? – zapytał Gaius tonem, który brzmiał wysoko i histerycznie nawet jak na jego standardy.

- Biorą ślub – powtórzył ze smakiem Felix.

Gaius załamał ręce.

- Ale dlaczego?

- Żeby Faith mogła dostać aligatora.

- Co? Nie. Nie wierzę ci. Robisz mi głupi dowcip. Nieee.

- Żebyś miał materiał na piosenki – powiedział Gaeta, z rozbawieniem obserwując miotanie się Gaiusa. – Hej, bez targania włosów, same się nie układały! – zaprotestował, kiedy Gaius przeszedł do kolejnego dramatycznego gestu.

- Wszyscy biorą ślub – poskarżył się Gaius.

Gaeta przełknął „wcale nie” i tylko westchnął ponuro.

- Gdyby wszyscy żyli uczciwie, skromnie i przyzwoicie to też byś chciał? Czy może masz jednak jakieś granice?

*~*~*

Margaret Edmondson, pseudonim Racetrack, nie podejrzewała u siebie takiej żyłki handlowej, gdy była jeszcze porucznikiem na Battlestarze.

To prawda, jako mała dziewczynka posiadała wyklejony album prezentujący jej idealne wesele. Może i pobierała od koleżanek i kolegów drobną opłatę za oglądanie jej próbek materiałów i sprzedawała swoje ciasta, gdy chcieli popisać się talentami kuchennymi.

Niemniej jednak, gdy miała szesnaście lat i miłość jej życia złamała jej serce, Margaret zmieniła priorytety, spaliła próbki, przypakowała, przestała golić nogi i dostała się do akademii.

No dobrze, może z tymi nogami nie jest to do końca prawda.

Na Ziemi wszystko jednak się odwróciło i porucznik rywalizująca o nagrodę za cynizm z osobami pokroju Cottle’a i Lampkina nie dość, że znalazła się w szczęśliwym związku, to jeszcze wróciła do swoich dziewczęcych zainteresowań i została organizatorką przyjęć ślubnych.

Gdy o siódmej ze snu wyrwał ją telefon od Starbuck, wiedziała już, że nadszedł moment definiujący jej karierę.

- Masz wolną rękę – powiedziała Kara. – Dwie sukie… trzy… dobrze, Faith, cztery sukienki, tak, obiecałam, morze kwiatów, ogromny tort i… tak, Faith, już mówię, fajerwerki.

- Chcecie zajebistego wesela czy parady kiczu, jakiej ta Ziemia jeszcze nie widziała? – zapytała rzeczowo Margaret.

Kara milczała chwilę.

- Jeśli chcesz o tym porozmawiać z Faith, droga wolna – odparła w końcu.

Margaret westchnęła głęboko.

Najbliższe dwa miesiące nie zapowiadały się różowo.

~*~
- Ale z tym aligatorem to był żart, prawda? – zapytał Lee, kiedy około południa Kara zadzwoniła do jego biura.

- Poczucie humoru Faith nie jest jakoś ogromnie rozwinięte, ale nie planujemy z Capriką powiększania basenu.

- No właśnie. Co planujecie?

- Planuje Racetrack przy mojej pomocy. Ostatnia impreza planowana przez moją przyszłą skończyła się ludobójstwem – rzuciła radośnie Kara.

- A propos! To poczucie humoru Faith. Myślisz, że przez zapatrzenie? Zasłuchanie? Po niebiologicznej mamusi? Dobrze, że nie masz własnych, świat mógłby tego nie znieść…

- Spadaj, adwokacino, bo cofnę zaproszenie. – W słuchawce rozległ się dźwięk zapalanego papierosa. Lee westchnął.

- Nie cofniesz. Przed chwilą powiedziałaś, że chcesz, żebym napisał dla ciebie intercyzę. Jesteś teraz ode mnie zależna.

- Rozłączam się!

- Ranisz mnie tym na wskroś.

- Ej, czekaj. Przypomniało mi się, po co jeszcze dzwonię. Będziecie świadkami, prawda? Sam i ty?

- Zależy, co przez to rozumiesz.

Kara zaśmiała się i odłożyła słuchawkę.

- To będą długie dwa miesiące – stwierdził Lee, zwracając się do pustej przestrzeni przed swoim biurkiem.
From:
Anonymous( )Anonymous This account has disabled anonymous posting.
OpenID( )OpenID You can comment on this post while signed in with an account from many other sites, once you have confirmed your email address. Sign in using OpenID.
User
Account name:
Password:
If you don't have an account you can create one now.
Subject:
HTML doesn't work in the subject.

Message:

 
Notice: This account is set to log the IP addresses of everyone who comments.
Links will be displayed as unclickable URLs to help prevent spam.

Profile

wystarczymilosc: (Default)
Wystarczy Miłość

November 2008

S M T W T F S
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30      

Most Popular Tags

Style Credit

Expand Cut Tags

No cut tags
Page generated Jul. 28th, 2017 04:31 am
Powered by Dreamwidth Studios