girlupnorth: (bsg: sin city)
[personal profile] girlupnorth posting in [community profile] wystarczymilosc
Postaci: Sam, Lee, Helo, Athena, Racetrack, ruda Szóstka, Leoben, piloci

Dzieje się na dwa tygodnie przed 6 odcinkiem "Wystarczy Miłość"
Spoilery: Do serialu do 4x09 włącznie, do "Wystarczy Miłość" do 7 odcinka, ale znajomość całości mile widziana.
Ostrzeżenia: Nie dość, że wszystko (a przede wszystkim trupy), to jeszcze kręciliby to na czarno-białym filmie. I pierwszoosobowa narracja.
Autorstwo: My.

3.

Tej nocy przyśnił mi się dziwny sen. Siedziałem w mesie i jadłem jajecznicę, niedosmażoną i nieposoloną. Przy moim stoliku siedziało jeszcze kilku Cylonów, którzy zajmowali się własnymi kolacjami.

- Czy mógłbyś uchylić okno? – spytała mnie młoda kobieta, w której rozpoznałem jedną z fanatyczek Baltara. – Strasznie tu duszno.

Przez mesę przemknął jednorożec, za nim pobiegł Centurion, a ja obudziłem się, skonfundowany i obolały.

Pod łóżkiem nie było Seelix. Ten dzień musiał być lepszy niż wczorajszy.

W pewnym sensie był lepszy, o ile można powiedzieć, że sztorm jest lepszy od huraganu. W dalszym ciągu wszyscy schodzili mi z drogi, a zagadnięty o wyjaśnienia Cavil zamiast cokolwiek wytłumaczyć, dolał mi więcej kawy.

Sączyłem czarną jak smoła ciecz, oddając się ponurym rozmyślaniom. Po dniu dochodzenia byłem nie bliżej poznania prawdy niż zanim je rozpocząłem, a rzucane przez towarzyszy niedoli półsłówka mąciły tylko obraz sytuacji, zamiast ją rozjaśniać.

No i co, do kurwy nędzy, mógł znaczyć mój sen? Jajecznica, jednorożec, Centurion, Cyloni, wyliczyłem, zapalając papierosa. Otwieranie okna. I wyznawczyni Baltara.

I wtedy przypomniałem sobie, że poprzedniego dnia ktoś mówił do mnie coś na temat wyznawczyń.

*

Helo siedział w CIC, pogrążony w dziewiętnastym kryzysie.

To był pierwszy kryzys od trzech dni. Helo zaczynał się uodparniać. Przestawała ruszać go obecność Centurionów, a ogólny brak dyscypliny powodował już tylko minimalny ból głowy – a tak przynajmniej wydawało mu się do momentu, kiedy dziewiętnasty kryzys opadł go jak nawałnica, pozbawiając wiary w ludzkość i przetrwanie Galactiki.

Dopiero trzecie kolejne chrząknięcie Dee oderwało Helo od kontemplowania wolnego od nieprzyjacielskich statków DRADISu.

- Tak, Dee? – zapytał, wzdychając ponuro.

- Pytałam, czy mamy pozwolenie na skok, sir – powiedziała Dee, przyglądając się Helo z niepokojem.

- Proszę, skaczcie sobie – mruknął Helo w rzadkim przypływie wisielczego humoru.

Po zejściu z Galactiki (o ile miało ono kiedykolwiek mieć miejsce, w co szczerze wątpił), Helo miał zamiar znaleźć sobie jakąś miłą, spokojną i niewymagającą pracę, w której ludzie nie zadawaliby mu głupich pytań.

Tymczasem Dee wymieniła z Gaetą pełne zakłopotania spojrzenia, po czym zabrała się za przygotowywanie skoku.

W tym momencie na mostek wpadło dwóch zadyszanych pilotów.

- Sir, mamy jatkę w mesie – zameldował jeden z nich.

- Jatkę – powtórzył Helo.

- Tak, sir. Samuel Anders wypchnął pięć fanatyczek przez śluzę, a potem złapał metalowy pręt i…

- I nie wiem, czemu niby przychodzicie z tym do mnie – skończył Helo jadowitym tonem.

- Sir, ale pan jest…

- Niech się tym zajmie prezydent.


*~*~*

To Helo zarzucił mi wczoraj jakieś przewinienia względem fanatyczek; jednak dłuższego zastanowienia wymagała decyzja, czy do niego bezpośrednio zwrócić się po wyjaśnienia tej tajemniczej uwagi. Niechęć ogarniała mnie na samą myśl o nawiązaniu kontaktu z Karlem Agathonem, moim dawnym przyjacielem.

Nasza przyjaźń przetrwała liczne próby – moje trudne małżeństwo z Karą, jego pijackie wyznanie o uratowaniu Cylonów, a nawet ten jeden raz, kiedy niechcący wszedłem do łazienki, kiedy brał właśnie prysznic z Atheną. Doszła do siebie po moim niefortunnym postrzeleniu Feliksa Gaety w nogę i moim wyznaniu, że jestem Cylonem – i ukrywałem to przed wszystkimi.

Niestety, tego samego nie dało się powiedzieć o dniu, w którym, po śmierci Admirała, w ręce Helo powierzone zostało dowództwo Battlestara.

Gest ten, pomyślany jako dowód chęci współpracy ze strony Cylonów, został przez Helo potraktowany jak ponury dowcip. Próby przekonania go o szczerości Cylońskich zamiarów spełzły na niczym. Helo, pogrążony w kryzysie, oznajmił, że nie chce o niczym słyszeć, a my mamy przestać pieprzyć, bo jak nie, to właduje następnemu robiącemu sobie z niego jaja serię z karabinu w głowę.

Kiedy jeden z dwóch ostatnich sprawiedliwych, którzy przetrwali zagładę ludzkości odmawia działania na rzecz tejże, nie ma co się dziwić, że pozostali pogrążeni są w moralnej zgniliznie i znieczulicy.

Zaciągnąłem się kolejnym papierosem.

Spotkanie z kapitanem naszego tonącego okrętu, by użyć marynistycznej metafory, nie mogło być gorsze od życia w okrutnej niepewności. Pokrzepiony śniadaniem i kawą, żwawym krokiem ruszyłem ciemnymi korytarzami do wspólnych kwater pilotów, gdzie umyśliłem sobie zasięgnąć języka o dzisiejszym samopoczuciu Karla Agathona – najchętniej u źródła. Atheny.

Nacisnąłem klamkę i wszedłem do środka. Pierwsze, co ujrzałem, to porozrzucane po wszystkich płaskich powierzchniach ubrania. Następnie zaś moje spojrzenie zatrzymało się na bardzo niespodziewanym widoku.

Racetrack leżała na jednym z łóżek w objęciach nieznanej mi, zafarbowanej na rudo Szóstki, oraz błogo uśmiechniętego Leobena. Cofnąłem się o krok, zasłaniając oczy. Szóstka zasłoniła biust łokciem, a Racetrack pisnęła wysoko.

- Te drzwi mają zamek – zasugerowałem.

- Masz sprawę czy przychodzisz prawić morały? – odpowiedziała nieznajoma Szóstka, sprawiając wrażenie niecierpliwej, by wrócić do grzesznych rozkoszy. Na dźwięk jej słów Racetrack poderwała się, zasłoniła Szóstce usta i zaszeptała coś jej do ucha. Obie popatrzyły na mnie z lekkim niepokojem.

- Chciałem spytać, czy nie widzieliście może Atheny - wyjaśniłem.

- Kogo? – zapytała Szóstka.

- Nie – powiedział w tej samej chwili Leoben.

- Miała iść coś sprawdzić w swoim Viperze – oznajmiła Racetrack powoli, po czym rzuciła mi proszące spojrzenie. – Nie powinieneś być gdzie indziej?

Wycofałem się i zamknąłem za sobą drzwi.

- Zgroza – mruknąłem pod nosem. – Zgroza.

*~*~*

Athena była umundurowana i poirytowana. Na wstępie obrzuciła mnie złym spojrzeniem, burknęła: „Czego?” i wróciła do prania dziecięcych ubranek. Nie dziwiłem się jej złemu nastrojowi. Nie dość, że jej mąż przeżywał ciężki okres, a Hera dalej ząbkowała, to w dodatku zmuszona była opędzać się od Ósemek, chcących naśladować jej przykład z możliwą dokładnością; najchętniej kradnąc jej męża i dzieci. Ta dzielna kobieta – Cylonka – walczyła o przetrwanie.

Streściłem jej pokrótce swoją sprawę, a ona westchnęła ciężko.

- Nie musisz szukać Helo – oznajmiła wreszcie. – Wszystko co wie, wie ode mnie.

*~*~*

Lee Adama nie wierzył własnym oczom.

- Jak to się mogło stać? – zapytał wreszcie, gdy rannych opatrzono i wyniesiono na noszach, Zarek przestał wreszcie jęczeć na temat swoich żeber, ciała kilku zamordowanych Jedynek, Czwórek i Piątek przekazano innym Jedynkom, Czwórkom i Piątkom, policzono, że przez śluzę wyleciało dokładnie sześć Wyznawczyń i niejaki Charlie Connor. Ta ostatnia wiadomość z niewiadomego powodu bardzo rozbawiła lekko rannego Gaetę, który na moment przestał nawet protestować, że nie chce do infirmerii, wszystko tylko nie infirmeria.

- Błędy w oprogramowaniu, prawdopodobnie spowodowane traumami fizycznymi, jakich doznał grając w reprezentacji – zawyrokowała Sharon. – Wziął aspirynę, przespał trzy dni, a potem zgłodniały, ruszył do mesy. Ciąg dalszy… jak widać.

- Bogowie – Lee, zagubiony, potarł ręką czoło. – To się często zdarza? To znaczy, rozumiesz, jestem jak najbardziej za przyjaźnią i współpracą, ale jeżeli istnieje ryzyko, że pójdą wam wszystkim obwody i będziemy mieć na statku krwawą łaźnię, to… to ja chyba dziękuję – zakończył słabo.

Athena poklepała go pocieszająco po ramieniu.

- Tak naprawdę to jest szansa jedna na milion – powiedziała. – I bardzo łatwo to naprawić. Zaraz się tym zajmę.

Tym niemniej jednak Lee spędził następne pół godziny, nerwowo wstrzymując oddech pod drzwiami pomieszczenia, w którym Athena grzebała w obwodach Sama i rozważając, co jeszcze może pójść źle.

Kiedy Athena wyszła w końcu z kajuty, Lee był jeszcze większym kłębkiem nerwów niż zazwyczaj.

- Wszystko gra – powiedziała pospiesznie. – Naprawdę!

Na widok miny Lee westchnęła i dodała:

- No dobra, jedna rzecz mi się w tym nie zgadza.

- Co?

- Ktoś manipulował przy jego obwodach wcześniej.

From:
Anonymous( )Anonymous This account has disabled anonymous posting.
OpenID( )OpenID You can comment on this post while signed in with an account from many other sites, once you have confirmed your email address. Sign in using OpenID.
User
Account name:
Password:
If you don't have an account you can create one now.
Subject:
HTML doesn't work in the subject.

Message:

 
Notice: This account is set to log the IP addresses of everyone who comments.
Links will be displayed as unclickable URLs to help prevent spam.

Profile

wystarczymilosc: (Default)
Wystarczy Miłość

November 2008

S M T W T F S
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30      

Most Popular Tags

Style Credit

Expand Cut Tags

No cut tags
Page generated Jul. 28th, 2017 04:28 am
Powered by Dreamwidth Studios