ext_13247: ([bsg] crack centurion)
[identity profile] novin-ha.livejournal.com posting in [community profile] wystarczymilosc
Postaci: Sam, Athena i inni.
Dzieje się na dwa tygodnie przed 6 odcinkiem "Wystarczy Miłość"
Spoilery: Do serialu do 4x09 włącznie, do "Wystarczy Miłość" do 7 odcinka, ale znajomość całości mile widziana.
Ostrzeżenia: Nie dość, że wszystko (a przede wszystkim trupy), to jeszcze kręciliby to na czarno-białym filmie. I pierwszoosobowa narracja.
Autorstwo: My.








4.

Moje kroki do Atheny skierowało pragnienie poznania prawdy. Teraz, gdy odsłaniała ją przede mną, skrawek po skrawku, spojrzałem na siebie i ujrzałem hubris, dumę, która poprzedza upadek.

Pewne rzeczy powinny pozostać tajemnicą. Czasami najlepsze, co można uczynić, to pozwolić śpiącym psom spać. Zapytajcie ofiary wścieklizny.

Przerwałem Sharon nim doszła do szczegółów. Serce mi łomotało.

- To… nie jest chyba takie ważne – stwierdziłem, drżącymi rękami odpalając papierosa. Sharon wyrwała mi go z ust i zdeptała.

- Nie przy dziecku - syknęła.

- A tak. Dziecku – wykrztusiłem.

To, co naprawdę chciałem wiedzieć, to jak to się stało, że ostatnie pięć dni zupełnie znikło z mojej pamięci, oraz czemu nikt nie chciał zapoznać mnie z prawdą. Na to pytanie Sharon skrzywiła się jednak.

- Amnezja wsteczna jest zupełnie na miejscu w przypadku majstrowania w oprogramowaniu. I wiesz, z tą wielką szopką o tajemnicy to rozkazy administracji. Ale na twoim miejscu przejęłabym się raczej tym, że dalej nie wiadomo, kto pierwszy wpakował ci łapy do obwodów.

Tak się jednak składało, że byłem niemal pewny, że znam winnego. Szósty zmysł, przypływ boskiego geniuszu, albo może po prostu wynik połączenia ze sobą kilku pozornie niezwiązanych drobiazgów z ostatnich kilku dni.

Na statku znajdowały się dziesiątki, jeśli nie setki, Cylonów, z których zapewne większość potrafiła, tak jak Athena, z powodzeniem przestawiać kabelki sobie i innym. Jednak to nie dziesiątki – ani nie setki – Cylonów widywałem po kilkanaście razy każdego dnia, koczujące przed drzwiami mojej kajuty.

Do tego dochodziła też kwestia klucza od śluzy. Od kogo mogłem go dostać na statku opanowanym przez Centurionów, jeśli nie od Centuriona?

Podziękowałem Athenie za pomoc i wyszedłem.

Miałem do odbycia poważną rozmowę.

*~*~*

Około dziewięćdziesięciu dziewięciu procent Centurionów przyjęło Gaiusa Baltara do swoich mechanicznych serc bez namysłu i słowa protestu.

CF-296 nie miał jednak zamiaru podążać za głosem tłumu.

Przybył na Galactikę ze swoimi mechanicznymi braćmi tylko dlatego, że przebywanie na statku-bazie zdecydowanie mu się przejadło. W planach miał zamknięcie się w jakimś przytulnym miejscu ze słoikiem smaru do zawiasów i odpoczywanie – przynajmniej do momentu, w którym Baltar nie obudzi się i nie zacznie kierować Centurionami. W takiej sytuacji CF-296 planował interweniować.

CF-296 nie przewidział jednak, że Bóg ma przewrotne poczucie humoru.

Tuż po przejęciu Galactiki Centurioni wezwali wszystkich ludzkich Cylonów na spotkanie. Z nadzieją, że zakończy się ono możliwie szybko, CF-296 ustawił się w rzędzie wśród innych Centurionów. Jego bracia rozmawiali – oczywiście! – o zdrowiu swojego Wybrańca, a CF-296 rozważał, czy może sobie włączyć wygaszacz mózgu.

I wtedy właśnie do CIC wszedł Samuel Anders.

Pierwszym, co zobaczył CF-296, były ramiona Andersa, i to w zasadzie wystarczyło. Złącza i obwody Centuriona zaskwierczały, a następnie wykonały około tysiąca operacji logicznych, zakończonych zdecydowanym zapisaniem Andersa w pamięci głównej.

CF-296 miał nowy cel w życiu.


*~*~*

Pewne konfrontacje są trudniejsze niż inne. Obezwładnienie istoty, która nie czuje bólu, stawy ma z metalu i potrafi unosić przedmioty przewyższające je wagą pięciokrotnie – powinno być trudniejsze niż było.
Gdy stanąłem na korytarzu z gnatem w dłoni, Centurion padł na kolana i spojrzał na mnie jak na zbawcę wszechświata. Przez moment byłem prawie w stanie zrozumieć, dlaczego Baltar tak gustuje w ślepym uwielbieniu. Potem otrząsnąłem się i zmarszczyłem brwi.

- To co zrobiłeś, było bardzo niestosowne.

Centurion patrzył na mnie prosząco. Byłem jednak nieubłagany.

- Zmuszasz mnie do tego – powiedziałem, potrząsając głową. - Wiesz, że nie chcę tego zrobić.

Czerwone światło jego wzroku zetknęło się z moimi źrenicami. Centurion rozpoczął przekaz.

- Widziałem rzeczy, w które ludzie nie uwierzyliby. Płomienie ogarniające Raptory za mgławicą Byka. Rodzące się i umierające gwiazdy. Wszystkie te momenty stracone w czasie… jak łzy w deszczu.

- Centurioni nie płaczą – stwierdziłem trzeźwo.

- Czas umierać.

Centurion sam wszedł do komory śluzy. Spoglądał mi w oczy, gdy przekręcałem kluczyk w stacyjce.

*~*~*

CF-296 wiedział, że popełnił błąd. Jeden kabelek za dużo - bliskość ramion utrudniała mu wyższe funkcje – i zamiast paść mu w stalowe objęcia, Samuel T. Anders ruszył zabijać.

Pierwszą ofiarą padła ubrana w mundur pilota młoda kobieta z głupią fryzurą, która miała pecha dostać otworzonymi z pełną siłą drzwiami kajuty Andersa. CF-296 nie miał zamiaru jej żałować; żywił szczere przekonanie, że i tak nikt poza nim nie powinien kręcić się po tym korytarzu.

Anders zaklął, dając CF-296 więcej materiału do odtwarzania z pamięci głównej w momentach nudy, po czym wziął zwłoki na ręce i wniósł je do pokoju, gdzie wepchnął je nieuważnie pod łóżko.

Następnie Anders odszedł w kierunku mesy. CF-296 obawiał się najgorszego, ale nie mógł zmusić się do próby powstrzymania bóstwa.

Ludzie wykazali dużo zrozumienia dla błędów w oprogramowaniu; na tyle dużo, że CF-296 zaczął podejrzewać, że nie tylko on jest zakochany w Andersie. W sumie poza niespodziewaną inteligencją ludzkiej rasy nie było się czemu dziwić.

CF-296 patrzył, jak Samuel Anders manipuluje przy tablicy rozdzielczej śluzy i myślał, że jest to najlepszy widok, na jaki mógłby mieć nadzieję przed śmiercią.

Śluza otwierała się powoli.

W kosmosie nikt nie słyszy twojego krzyku.


*~*~*

Oddalałem się od śluzy, ćmiąc papierosa.

Centurion miał pecha, żeby ze wszystkich podłych sukinsynów na tym statku trafić akurat na mnie; kto inny być może ulitowałby się jednak nad nim i darował życie. Lekcja numer jeden: nie grzebać w obwodach Samuela T. Andersa.

Ten dzień był ostatecznie sukcesem. Zagrożenie dla ludzkości – i mojej osoby – zostało zażegnane. Poznałem prawdę – a przynajmniej ważniejszą jej część. Status niespecjalnie quo został przywrócony. Ludzkość i Cyloni obudzą się jutro, nieświadomi tego, co zmuszony byłem dla nich uczynić – i szczęśliwsi dzięki tej niewiedzy.

Jutro miałem stawić zaś czoła nowym wyznaniom. Tajemnicze i niezrozumiałe zachowanie pana prezydenta wymagało wyjaśnienia. Dobrze byłoby też porozmawiać poważnie z moją uwięzioną w brygu żoną – może perswazją byłbym w stanie skłonić ją do rozważenia stojących przed nią opcji i uzyskania warunkowego zwolnienia. Oglądanie jej za kratami łamało mi serce.

Spokoju nie dawała mi też sprawa Karla Agathona. Nasza przyjaźń warta była chyba tego, aby o nią zawalczyć; co więcej, winien byłem jakąś pomoc Athenie, której wyjaśnienia okazały się wszak nieocenione w moim śledztwie. Ona jedna wyciągnęła do mnie dłoń, gdy ogół społeczeństwa gotów był wszystko przede mną zataić.

Na razie jednak potrzebowałem napić się czegoś i zapalić. Te wszystkie inne sprawy…

Pomyślę o nich jutro.
From:
Anonymous( )Anonymous This account has disabled anonymous posting.
OpenID( )OpenID You can comment on this post while signed in with an account from many other sites, once you have confirmed your email address. Sign in using OpenID.
User
Account name:
Password:
If you don't have an account you can create one now.
Subject:
HTML doesn't work in the subject.

Message:

 
Notice: This account is set to log the IP addresses of everyone who comments.
Links will be displayed as unclickable URLs to help prevent spam.

Profile

wystarczymilosc: (Default)
Wystarczy Miłość

November 2008

S M T W T F S
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30      

Most Popular Tags

Style Credit

Expand Cut Tags

No cut tags
Page generated Jul. 28th, 2017 04:31 am
Powered by Dreamwidth Studios