ext_13247: ([bsg] crack centurion)
[identity profile] novin-ha.livejournal.com posting in [community profile] wystarczymilosc
Tytuł: Na dobre i na lepsze
Spoilery: Do wszystkich poprzednich części, BSG do 4x09 włącznie, oraz naszych strasznych umysłów. Dzieje się sześć lat po akcji "Kochajmy się!!!1!1!11".
Ostrzeżenia: Nowy poziom homonormatywności. Nadużywanie substancji legalnych i nielegalnych. Motywy prawnicze, muzyka MEssiah, niefrasobliwe podejście do rozmnażania i wychowywania dzieci, niespecjalnie święta instytucja małżeństwa, no i sami wiecie.
Słów: 1021



Historia lubi się powtarzać.

Lee Adama zdążył już zapomnieć znaczenie słowa „cierpienie”. Najgorsze, z czym musiał się obecnie zmagać, to sporadyczne acz niezbyt skomplikowane dylematy natury sądowniczo-domowej. Przy czym w rywalizacji „seks kontra praca” ta ostatnia wygrywała nie częściej niż raz do roku.

Przebudzenie z pulsującym bólem w skroniach właśnie skutecznie poszerzało jego zasób słownictwa.

- Żyjesz? – Przez opuchnięte zwoje mózgowe przedostał się głos Sama.

- Werdykt jeszcze nie zapadł – powiedział Lee, po czym z jękiem schował głowę pod poduszkę. – Ale chyba nie.

- Lee? – Poduszka uniosła się; Lee poczuł na uchu oddech Sama. - Lee, muszę ci o czymś powiedzieć.

Ton Sama wzbudził w Lee odrobinę niepokoju.

- Nie wiem, jak to ująć.

Lee uniósł się na łokciach i utkwił w Samie pytające spojrzenie.

- Chajtnęliśmy się.

- Co? – Lee był pewien, że się przesłyszał. Już raz Samowi zdarzyło się poczęstować go podobnym oświadczeniem, kiedy Lee obudził się na kacu. Tym razem niemal go to rozbawiło, poprzednim – zdecydowanie nie.

Sam sprawiał wrażenie, jakby nie bardzo wierzył w to, co mówi.

- Wzięliśmy ślub.

Lee opadł z powrotem na łóżko, myśląc bez specjalnego zaskoczenia, że ulotki kłamały i psychotropów nowej generacji jednak też nie należało mieszać z alkoholem.

~*~

Kara Thrace siedziała przy kuchennym stole, bawiąc się wieczkiem od jogurtu naturalnego.

- To jest rzadkie świństwo – oznajmiła grobowym tonem.

- Znowu marudzisz – rzuciła promiennie Szóstka. – Możesz dosypać musli, będzie lepsze.

- Musli… to jeszcze większe świństwo.

- A na deser masz pęczek rzodkiewek.

- Robisz mi to specjalnie. – W głosie Kary pobrzmiewał ton oskarżenia.

Nie tak wyobrażała sobie pierwsze tygodnie po ślubie. Zamiast rozdrażnienia i huśtawki nastrojów planowała raczej mnóstwo seksu, z przerwami na jeszcze więcej seksu. Bądź co bądź, większość przygotowań do miesiąca miodowego spędziła, załatwiając sekwencję opiekunek i opiekunów dla Faith. W tym momencie mała siedziała w browarze u ojca – a Starbuck i Szóstka nawet z tego nie korzystały.

- I nie zapomnij o kwasie foliowym – pouczyła Karę Szóstka.

- Tak. Witaminy z grupy B to nasi przyjaciele! – stwierdziła Starbuck zjadliwie.

Szóstka sprawiała wrażenie nieco zmartwionej.

- Ale tak poważnie, twój nastrój ma wpływ na dzieci.

Kara w niemym proteście uderzyła głową w stół.

- Przypomnij mi, czemu się na to zgodziłam? – zapytała.

- „Zgoda” to taki mały eufemizm, tak? – Szóstka poklepała Karę po ramieniu i podsunęła jej garść pastylek. – Masz, same się nie połkną.

Kara westchnęła ciężko.

Wyglądało na to, że ta akcja z ciążą nie miała się okazać jednym z jej lepszych pomysłów.

~*~

Felix Gaeta ze stoickim spokojem dopijał kawę, podczas gdy Gaius – jak to Gaius – panikował. Tym razem z powodu sesji zdjęciowej, która miała odbyć się później tego dnia.

- Nie mam się w co ubrać! – Gaius wbiegł do kuchni, niosąc w rękach tuzin koszul żywo przeczących jego słowom.

- A ledwie siedem lat temu przejmowałeś się tylko, czy przed obiadem nie wylecisz aby przez śluzę – zauważył pogodnie Gaeta.

- Właśnie, obiad. Będzie widać, że przytyłem. – Gaius wciągnął brzuch i spróbował zapiąć pasek o oczko dalej. – To straszne! Ludzie nie kupią płyty!

- Muszę się zgodzić z twoją oceną strony artystycznej tego wspaniałego wydawnictwa. Ale nie jest ani trochę gorsze od „Głupio wyszło z tym ludobójstwem” i może nawet ciut lepsze od „Słodki chłód metalu”. A tamte się sprzedały.

Gaius skrzywił się lekko.

- Nawet ja nie chcę pamiętać o „Słodkim chłodzie metalu”.

- Mówiłem, żeby nie wymyślać tytułów pięć minut przed złożeniem materiału. – Gaeta uznał, że w jego wieku zapoznawanie się z litością nie ma już większego sensu – zwłaszcza, że tak dobrze dogadywał się z jej siostrą, ironią. – „Po tej stronie bólu” jest może najbardziej pretensjonalnym tytułem, na który dotąd wpadłeś, ale w piosenkach słychać, że zaczynasz odróżniać dysonans od asonansu.

Gaius zmierzył go pustym spojrzeniem.

- Potem ci wytłumaczę – obiecał Gaeta, rzucając okiem na zegarek. – Czas do pracy.

- Nie, w tej na pewno nie pójdę na sesję zdjęciową – mruknął Gaius, odkładając na bok jedną z koszul.

- Dlaczego? – Gaeta wstawił kubek po kawie do zlewu i zalał go wodą. – Jest zupełnie nowa.

- No właśnie. W tej – zaczął Gaius, po czym dla efektu dramatycznego zamilkł na chwilę w pół zdania - chcę brać ślub.

Gaeta przełknął komentarz o subtelności i cofaniu danego słowa i ograniczył się do lekkiego wzruszenia ramionami. Na reklamacje było już w sumie nieco za późno.

~*~

Laura Roslin odłożyła na biurko otrzymany pół godziny wcześniej wydruk zawartych w ostatnim tygodniu ślubów i niemal gniewnie popatrzyła na D’Annę.

- Lee Adama wziął ślub i nawet mnie nie zawiadomił. Że o zaproszeniu nie wspomnę!

- Lee wziął ślub? – zdziwiła się uprzejmie Trójka. – Myślałby kto, że stary Adama i fiasko tamtej pierwszej próby spaczyły go tak, że nigdy już do tego nie dojdzie.

Roslin uniosła ręce do góry w geście oburzenia.

- To straszne. Zero szacunku. Żadnej wdzięczności.

- Żadnego szukania prezentów! Zero wydatków! – podrzuciła życzliwie D’Anna.

- To jest Lee, kup mu łopatkę do ciasta i będzie szczęśliwy – zauważyła Roslin lekceważąco. – Tu chodzi o zasady.

- Jeśli mowa o zasadach, to w tym tygodniu odbyło się czternaście ślubów – wtrąciła zręcznie Trójka. – Pomyśl, ile to zrobionych dzieci!

- Nie muszę myśleć, wiem. – Roslin sięgnęła po inną kartkę papieru. – Według danych z naszych placówek medycznych, w ciągu ostatnich dwóch tygodni wykryto dwadzieścia ciąż.

- Widzisz! – powiedziała D’Anna entuzjastycznie. – Mamy sukcesy! Trzeba to uczcić!

- Z tymi sukcesami to w sumie nic nowego – mruknęła Roslin, ale pozwoliła Trójce wziąć się za rękę i zaciągnąć do salonu. Strzelił korek od szampana.

- Ciągle myślę, że Lee mógł się zachować ładniej – stwierdziła Roslin piętnaście minut później, machając kieliszkiem dla większego animuszu.

- I w jaki sposób poradzimy sobie z tymi negatywnymi odczuciami? – zapytała Trójka. Od pewnego czasu usiłowała nauczyć Laurę, że istnieją inne sposoby rozładowywania stresu niż wyrzucanie ludzi przez śluzę.

Niestety, szło jej to średnio. Winę za ten stan ponosiła także zainstalowana w piwnicy ich domu sztuczna mini-śluza, którą Laura dostała w prezencie od Centurionów na pięciolecie wylądowania na Ziemi.

Roslin nabierała już powietrza, żeby zawołać „czas dać komuś posmakować próżni” (bądź coś równie radosnego), ale twarde spojrzenie D’Anny sprawiło, że ugryzła się w język.

- Napiszę do niego ostro sformułowany list? – zaproponowała.

- I tego się trzymajmy – podsumowała z uśmiechem Trójka.

Stuknęły kieliszki.
From:
Anonymous( )Anonymous This account has disabled anonymous posting.
OpenID( )OpenID You can comment on this post while signed in with an account from many other sites, once you have confirmed your email address. Sign in using OpenID.
User
Account name:
Password:
If you don't have an account you can create one now.
Subject:
HTML doesn't work in the subject.

Message:

 
Notice: This account is set to log the IP addresses of everyone who comments.
Links will be displayed as unclickable URLs to help prevent spam.

Profile

wystarczymilosc: (Default)
Wystarczy Miłość

November 2008

S M T W T F S
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30      

Most Popular Tags

Style Credit

Expand Cut Tags

No cut tags
Page generated Sep. 19th, 2017 05:12 pm
Powered by Dreamwidth Studios