girlupnorth: (bsg: lee suit)
[personal profile] girlupnorth posting in [community profile] wystarczymilosc
Tytuł: Na dobre i na lepsze
Spoilery: Do wszystkich poprzednich części, BSG do 4x09 włącznie, oraz naszych strasznych umysłów. Dzieje się sześć lat po akcji "Kochajmy się!!!1!1!11".
Ostrzeżenia: Nowy poziom homonormatywności. Nadużywanie substancji legalnych i nielegalnych. Motywy prawnicze, muzyka MEssiah, niefrasobliwe podejście do rozmnażania i wychowywania dzieci, niespecjalnie święta instytucja małżeństwa, no i sami wiecie.
Słów: ~1500


02.

Dwa miesiące wcześniej

Nawet najbardziej odpowiedzialni rodzice czasami zmuszeni są skorzystać z elektronicznej niańki. Innymi słowy: włączają telewizor i sadzają przed nim pociechy.

Tak oto Hera, Nicki i Faith – aktualnie pod opieką Agathonów – walczyli o pilota i wybór najlepszego kanału. Hera chciała oglądać program o animowanych zwierzątkach, Nicki – o dzielnych małych silnikach, zaś Faith, jak zwykle nieco odstając od grupy, zażądała wiadomości. Na transmisję koncertu MEssiah nie było chętnych.

- Wiadomości. Nuda – skomentowała ze wzgardą Hera.

Faith prychnęła.

- Spadaj. Tam ma być mamusia.

~*~

- Żegnamy się sprzed budynku sądu, gdzie naszym rozmówcą była nadzieja ziemskiego prawa i dwukrotny zwycięzca plebiscytu na najprzystojniejszego kawalera naszego globu, Lee Adama. Och, ależ proszę się tak nie rumienić – oddaję głos do studia!

- Dziękuję, Playa. Już za chwilę dołączy tu do nas pani prezydent Laura Roslin, a tymczasem Sandy Rivers przedstawi dla państwa pogodę.


~*~

W domostwie Adamy i Andersa spożyto obiad i deser, wypito dość niezłe wino Cyklop i wyłączono telewizor. Sam z trudem powstrzymywał chichot, Lee zaś z trudem symulował oburzenie.

- To nie jest ani trochę zabawne – oznajmił wreszcie, czepiając się ostatków zagrożonej godności. – Ta dziennikarka to istna zmora. Bardzo poważny proces sprowadziła do monologu na temat tego, że jestem przystojniejszy od obrony.

- Czyli od Cavila? – upewnił się Sam.

- Średni komplement w sumie.

- Na poczekaniu wymyśliłbym ze cztery… nie, z pięć lepszych – oznajmił Sam, dokonawszy ekspresowych obliczeń. Lee tymczasem kontynuował tyradę, emfatycznie gestykulując.

- Jego uroda – czy jej brak – jest mi zresztą zupełnie obojętna, ale muszę przyznać, że niemal mi głupio wygrywać, gdy obrona używa argumentów „bóg kazał mu to zrobić” na przemian z „mój klient jest niepoczytalny”.

- Nie znam się specjalnie na prawie, ale to brzmi jak zupełnie adekwatna linia obrony – przyznał Sam po chwili ciszy.

- Za każdym razem, gdy Cavil wymawia słowa „niewinny”, „niepoczytalny”, „bóg” czy „obrona własna”, robi palcami cudzysłowy w powietrzu – wyjaśnił Lee, zbierając talerze ze stołu.

Sam zamrugał kilkakrotnie.

- Aha – stwierdził wreszcie.

- Dokładnie.

~*~

- …i dlatego właśnie jestem przekonana, że w naszej ziemskiej społeczności powinno być zawierane więcej małżeństw.

- Czy mogłaby pani prezydent pokrótce opisać na czym mają polegać proponowane zmiany prawne?

- Nowelizacje mają na celu znaczne uproszczenie procedur wstępowania w związek cywilny. Zainteresowane strony będą w stanie bez wstępnych formalności złożyć przed jednym z wyznaczonych urzędników przysięgi, zaś aspektem biurokratycznym zajmą się później same urzędy. Jedynym wymogiem jest pełnoletniość i zgoda każdej ze stron.

- No właśnie. Sporo sensacji wywołało dokładne brzmienie tych sformułowań. Czy mamy rozumieć, że śluby mogą teraz brać trójkąty i inne geometryczne figury?

- To dość wulgarne uproszczenie…


~*~

- Jutro rano występujesz w radio – powiedziała Trójka, przeglądając terminarz Laury. – Potem nagranie dla talk show Capriki, a potem jeszcze jeden program publicystyczny na kanale informacyjnym.

- Mój granatowy kostium… – zaczęła Laura, ale Trójka przerwała jej w pół zdania.

- Twój granatowy kostium jest już ślicznie rozwieszony na wieszaku w garderobie.

Laura uśmiechnęła się z aprobatą.

- Przynajmniej spotkanie z Capriką nie powinno być takie złe – uznała. – Ale tego dziennikarza z kanału informacyjnego najchętniej wyrzuciłabym…

D’Anna odkaszlnęła dyskretnie.

- Śluza wcale nie jest czymś tak złym, jak twierdzisz – oznajmiła Laura. – To prosty, ale skuteczny sposób na rozładowanie napięcia.

- Znam lepsze sposoby na rozładowanie napięcia – zasugerowała Trójka.

Laura znacznie poweselała.

- Ten temat zasługuje na dłuższą dyskusję.

- Myślę, że ten temat wyjątkowo nie wymaga żadnej dyskusji.

Laura pozwoliła zamknąć sobie usta.

~*~

Przed kamerami Szóstka wypadała jak zwykle nieskazitelnie, czego niestety nie dało się powiedzieć o Gaiusie.

Baltar przyglądał się pani reporter z rosnącym przerażeniem.

Szóstka miała uśmiech kota, który złapał mysz, ale przed zjedzeniem planuje spędzić jeszcze kilka godzin na samej zabawie.

- Czy ostrzejsze brzmienie „Bijąc na oślep” sugeruje kierunek muzyczny, w którym podąży nowa płyta MEssiah? – zapytała rzeczowo.

Gaius zdobył się na odrobinę profesjonalizmu.

- „Bijąc na oślep” jest zaledwie wstępem do mojego nowego albumu – powiedział, starając się unikać wzroku Capriki. – Stanowi on pewną muzyczną całość, do której „Bijąc na oślep” jest świetnym, choć nie do końca reprezentatywnym wstępem.

- To bardzo ciekawe – stwierdziła Szóstka, kiwając głową.

Gaius przełknął ślinę.

~*~

- Boję się twojej mamy – powiedział Nicki, cofając się nieco w swoim fotelu.

Faith i Hera patrzyły w ekran z nabożnym podziwem.

- Ten pan też się jej boi – zauważyła Hera.

- Mamusia przyjaźniła się kiedyś z tym panem – objaśniła Faith, wciąż nie odrywając wzroku od Szóstki, która właśnie ściskała rękę gościowi swego programu. – A potem okazał się być puszczalskim pojebem i spał z każdą panią w okolicy.

Hera i Nicki zareagowali pełną zgrozy ciszą.

- Ale teraz w ogóle nie sypia z paniami, więc wszystko jest w porządku! – dokończyła Faith radośnie. – I usiłował mi kiedyś kupić kucyka, ale mamusia Kara powiedziała, że nie będzie biegać koło żadnego pieprzonego zwierzaka.

- Myślisz, że mamy szansę wygrać proces o prawa rodzicielskie? – zapytała kątem ust Athena, stojąca od chwili w drzwiach razem z Helo i gromadką młodszego potomstwa.

- Tylko jeśli Starbuck będzie reprezentował Cavil – mruknął ponuro Helo.

Athena tylko westchnęła.

~*~

Gaeta naprawdę lubił swoją pracę.

Nie było to uczucie ostentacyjne ani niezdrowe; nie odczuwał potrzeby spędzania tam nadprogramowych godzin, ani nie śnił o niej po nocach. Niemniej jednak, już sam zapach szamponu i lakieru do włosów wprawiał go co rano w dobry humor.

Trochę czasu zajęło mu odkrycie swojej życiowej drogi. Miał na koncie kilka falstartów – praca mechanika samochodowego była nudna, a na politykę czy komputery nie mógł już patrzeć. Rozważał przez krótką chwilę reżyserię filmową, ale potem zdał sobie sprawę z tego, że soundtracki grałoby MEssiah, a Gaius na pewno usiłowałby się wepchnąć do każdego filmu. Za wiele miał sympatii do dziesiątej muzy by przykładać do tego rękę, czy jakąkolwiek inną kończynę.

O dziwo, to właśnie Gaiusowi zawdzięczał jednak odnalezienie swojego powołania. Wydarzyło się to pewnego pięknego poranka, gdy Gaius zdołał go namówić do pomocy w układaniu swojej fryzury.

- Twoja próżność powinna dostawać własne tantiemy z płyty – oznajmił wówczas Gaeta z sympatią, ważąc w dłoni nożyczki.

- Ale tak poważnie, to nigdy nie miałem tak dobrego stylisty, jak kiedy mi pomagałeś na Nowej Caprice – przyznał Gaius z nostalgią. – Żałuję, że nie mam żadnych zdjęć z tamtego okresu.

Gaeta przewrócił oczami.

- Te dwie godziny codziennego porannego układania włosów to moje najradośniejsze wspomnienia – podsumował. – To był chyba ten moment, gdy dotarło do mnie, jakie są twoje priorytety.

- Przyznaję, że poranki to nie jest moja najlepsza pora dnia – zaczął Gaius, ale Gaeta nie dał mu dokończyć.

- Nie no, przebijały wieczory. Naprawdę przebijały wieczory.

~*~

Nowa Caprica, osiem lat wcześniej.

Gaeta miewał momenty nadgorliwości. Zwykle szybko ich żałował. Na przykład wtedy, gdy przyszedł do pracy przed czasem i dowiedział się więcej o skrywanej kobiecej stronie Gaiusa, niż kiedykolwiek chciał wiedzieć. Ale także pewnego wieczora, gdy został w biurze do późna, sprawdzając, czy Gaius na pewno podpisał i opieczętował właściwe dokumenty. Zaczynał już wówczas tracić resztki złudzeń dotyczących zakresu kompetencji pana prezydenta.

Gaius dogorywał tymczasem na kanapie. Ostatnie damy sprzedajnej cnoty (nie licząc oczywiście samego prezydenta) opuściły już gabinet. Gaeta, ku własnemu zmartwieniu, zorientował się, że skrupuły nie pozwalają mu chociaż nie zapytać przełożonego, czy nie potrzebuje pomocy.

Gaius podniósł na niego błędny wzrok.

- Może przyniosę ci chociaż koc? – zaproponował Gaeta, zorientowawszy się, że na specjalny wkład ze strony głowy państwa liczyć nie może.

Gaius uśmiechnął się błogo.

- Co ja bym bez ciebie zrobił, Feliksie? – zapytał przestrzeni nieco na lewo od Feliksa.

- Zginąłbyś marnie w około tydzień – mruknął Gaeta, nieco zmartwiony prawdziwością własnych słów.

- A poza tym taki ładny z ciebie mężczyzna – kontynuował niezrażony Gaius, otulając się kocem. – Wyjątkowo ładny.


~*~

Gaius potrząsnął głową.

- Nie pamiętam wieczorów.

- Ja pamiętam. Wierz mi na słowo.

- Ale fryzjer i stylista zawsze był z ciebie niezrównany.

Gaeta zamarł w pół cięcia. W tym właśnie momencie narodził się salon fryzjerski „Absolut”.

~*~

Gaeta mógł bardzo lubić swoją pracę, czasem jednak miewał ciężkich klientów. A raz na trzy miesiące wpadała do niego Kara.

- Myślę, że jeszcze trochę krócej – stwierdziła Kara, z fascynacją przyglądając się swojemu odbiciu.

Gaeta skrzywił się wzgardliwie. Jako jedyny fryzjer na planecie miał prawo.

- No, czemu nie? – stropiła się Starbuck.

- „Wpadłam pod kosiarkę” to nigdy nie jest dobry styl – odparł Gaeta. – Ale jak sobie chcesz. Ja tu tylko strzygę.

- Nie no, pewnie masz rację – wycofała się Kara, po czym spróbowała zacząć bardziej neutralny temat. – Ładną pogodę dziś mamy, prawda?

- Prześliczną – powiedział Gaeta pustym tonem. – No, dalej.

- Co „dalej”?

- Wiem przecież, że chcesz zapytać o to doniosłe wydarzenie artystyczne, jakim był ostatni koncert MEssiah.

- Ja? Nie, skąd – skłamała Kara.

- Osobiście uważam, że układ taneczny ludzi przebranych za Centurionów był wyjątkowo oszałamiający. Proszę, nie chichocz tak, bo skończysz z grzywką. To jest groźba.

- Mamy z Capriką świetny sposób na oglądanie tych koncertów. Strzała za każdym razem, gdy w słowach piosenek MEssiah padnie jakiś bardzo zły eufemizm.

- Tak? – Gaeta sięgnął po lakier.

- Jeszcze nigdy nie dotarłyśmy do bisów.

- Niemal wolałem, gdy nastawałaś na moje życie – westchnął Gaeta, włączając suszarkę.

Kara uśmiechnęła się niewinnie.
From:
Anonymous( )Anonymous This account has disabled anonymous posting.
OpenID( )OpenID You can comment on this post while signed in with an account from many other sites, once you have confirmed your email address. Sign in using OpenID.
User
Account name:
Password:
If you don't have an account you can create one now.
Subject:
HTML doesn't work in the subject.

Message:

 
Notice: This account is set to log the IP addresses of everyone who comments.
Links will be displayed as unclickable URLs to help prevent spam.

Profile

wystarczymilosc: (Default)
Wystarczy Miłość

November 2008

S M T W T F S
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30      

Most Popular Tags

Style Credit

Expand Cut Tags

No cut tags
Page generated Sep. 19th, 2017 05:11 pm
Powered by Dreamwidth Studios